czwartek, 17 maja 2012

rozdział 8


- Mia ! Do Ciebie ! - krzyk jej matki wyrwał ją z przemyśleń. Zbiegła szybko na dół. Kto o tak późnej godzinie nachodzi ją w domu. Ku zaskoczeniu jej oczom ukazał się chłopak przez którego motylki w jej brzuchu postanowiły zacząć wojnę.
- Harry co się stało ?! - wpuściła go. Był cały mokry, od stóp to samego czubka głowy. Mina wskazywała na to, że nie ma dla niej dobrych wieści. 
- Lulo... uciekł. Wiesz... masz na niego najlepszy wpływ, z resztą nic dziwnego... - zmierzył ją uśmiechając się słodko, przez co rumieńce na twarzy dziewczyny nasilały się.
- Mogę Cię prosić o pomoc w poszukiwaniu ? - jego błagalny wzrok. W życiu ktoś o zdrowym umyśle nie odmówiłby mu. A już na pewno nie ona. Zarzuciła na siebie kurtkę i buty. Pogoda nadal była straszna i niebezpieczna dla takiego malucha jakim był kot Harry'ego.
Poszukiwania trwały dobre dwie godziny, złośliwa pogoda nie miała zamiaru ustąpić. 
- Powiesz mi co było przyczyną ucieczki ? - krzyczała, ponieważ chciała zagłuszyć grad.
- Zayn... wrócił zły... a Lulo jest strachliwy... - rzekł. Co za matoł ! Dlaczego wyżywa się na bezbronnym zwierzaku, bo coś mu nie poszło ?!
- Ale wiem o co chodzi.. także nie mam mu za złe - uśmiechnął się lekko i szukał dalej.
- Taa... tylko ja nie wiem o co chodzi... -burknęła do siebie. Po kilku minutach usłyszeli kota. Jak na złość maluch znalazł się na wysokim szczyciek górki gdzie za dziecka bawiła się Mia mając tam swoją tak zwaną "bazę". Niestety z górki z łatwością można wpaść do głębokiej rzeki. 
- Wejdę po niego ! - dla zwierzaka dziewczyna była gotowa pokonać swój lęk wysokości oraz ten cholerny lęk co do wody, ta powodująca ciarki trauma. 
- Nie ma w ogóle mowy! Ja idę - przez krótszą chwilę kłócili się. Nie mogąc dojść do kompromisu. I tak wygrała kobieca determinacja. Co najdziwniejsze nie podziałały nawet maślane oczy loczka. 
- Harry ja idę... po prostu trzymaj mnie za rękę - jej dłoń czekała aż Styles ulegnie i najzwyczajniej w świecie pomoże poprzez złapanie jej dłoni. Po krótkim zastanowieniu się złapał ją mocno. Dzielnie wspinała się oczywiście nie patrząc w dół. To mogłoby wpłynąć na jej zawroty głowy i pogłębić tylko strach co do wody. Jak takie małe stworzenie uciekło w tak niebezpieczne dla niego miejsce ?! 
- Mia, jeśli pójdziesz wyżej... nie zdołam już sięgnąć Twojej ręki ! - Harry krzyczał, ale była zbyt blisko celu aby zrezygnować.
- To puść ! - czekała aż przez jej dłoń będzie mogła dopłynąć krew, ponieważ chłopak za mocno ją ściskał. 
- Na pewno nie ! - tym razem wydarł się i to bardziej stanowczo niż wcześniej. Nie mógł pozwolić na to aby stało jej się coś złego. W ogóle pomysł żeby ona wspinała się po jego małego przyjaciela był absurdalny a on wiedział to doskonale od samego początku. Uparta dziewczyna.
- Przecież kot jest ważny ! Jestem już blisko ! - nie miała zamiaru ustąpić, do tego wszystkiego widząc Lulo który z chęcią rzuciłby się na nią aby tylko mógłby być już bezpieczny. Mia, kochająca zwierzęta i raptem miałaby ustąpić ?! 
- Ale Ty jesteś ważniejsza, nie rozumiesz ?! - krzyknął. "Co Ty powiedziałeś?!". Owszem, stwierdził, że jest ważniejsza od kota, ale dla niej to tak samo  jakby powiedział o jakimkolwiek człowieku ważnym w jego życiu. 
- Mogłabyś go posłuchać ! - tym razem to nie był Harry. Jednak usłyszawszy go coś w niej drgnęło. Głos poważniejszy i bardziej stanowczy. Delikatnie odwróciła się aby zobaczyć autora słów. Teraz obok loczka stał Zayn z cholernie nieobecną miną. 
- Dajcie już spokój ! - wyrwała się z rąk Harry'ego po czym wspięła się wyżej łapiąc kota. Po mału schodziła mając nadzieję, że pójdzie jej to tak samo dobrze jak wtedy gdy była małą dziewczynką. Szkoda, że pogoda nie dopisywała tak jak wtedy a teraz grad sypał wszędzie a deszcz pomagał aby było ślisko i niebezpiecznie niż jest. Poczuła jak ześlizguję się, ale nie miała zamiaru informować o tym chłopaków.
- Harry ! Złap go ! - odsunęła rękę w jego stronę w którą był wczepiony Lulo i to tak dosłownie, ponieważ wpił pazury w jej rękę. Loczek złapał go a zaraz po tym dłoń Mii.
- Co Ty robisz ?! - krzyczała na niego.
- Zabrałem Cię tu więc jestem za Ciebie odpowiedzialny. Nie wiem co bym zrobił gdyby coś Ci się stało ! - odpowiedział jeszcze głośniejszym krzykiem aby dać jej do zrozumienia, że jest cholernie ważna. Taka mądra a nie domyśla się co chłopak czuję... 
- Ja... zabiłbym Cię - nie mogła uwierzyć kto był autorem tych słów. Nikt inny.. tylko oczywiście Malik. Dla niej to chore... pierw "strzela" nienawiścią a teraz się o nią troszczy!
- Dobry pomysł ! - przerwał wszystko Harry. Ich konwersacja trwała w dobre. Dziewczyna słuchając nie skupiała się na tym jak schodzi i czy każdy kamień po którym stępa jest stabilny. 
- Mia uważaj ! - wydarł się Zayn, ale krzyk nie pomógł w tym. Sturlała się z górki. Sytuacja przebiegła tak szybko, że zdezoriętowany Harry nie dał rady przytrzymać jej. Mia poczuła znów uścisk dłoni. Tym razem Zayn trzymał ją i próbował wciągnąć do góry. 
- Błagam Cię, trzymaj mocno bo cholernie boję się wody - te słowa nie były tak ostre jak zawsze. To co wypływało z jego ust zawsze było szorstkie i wredne.
- Ja też... - złapała się mocniej przypominajc sobie, że dzieli ją kilka metrów od  głębokiej wody. Z jego pomocą weszła na górę i z bezsilności uklękła otrzepując się ręką. Po chwili Zayn burknął aby Mia zrozumiała aluzję. Dziewczyna trzymała wciąż jego rękę.
- Przepraszam... - szepnęła puszczając jego dłoń z pomocą Harry'ego wstała po czym chłopak mocno ją objął, odwzajemniła to...potrzebowała teraz kogoś blisko siebie.
- Nigdy więcej ! - roztrzęsiony wciąż Harry. Obok wciąż stał Zayn przyglądając się dwójce. Jego mina była zmieszana, cholernie smutna a nie świadoma Mia nie wiedziała dlaczego. 
- Dziękuję... - próbowała nawet przy tym się uśmiechnąć, może i wyszło... Zayn przyglądał się jej chwilę.
- Uważaj na siebie Mia... proszę - rzekł i ruszył w stronę domu.
Co jest kompletnie nie do zrozumienia ? Zayn jest zawsze wtedy gdy dzieje się coś złego. Bo skąd wiedziałby gdzie była z Harry'm? Gdzie szedł gdy ta była prawie potrącona ? To ją przerasta. Co jest z nim ? A może to z nią jest coś nie tak.. nie potrafi zrozumieć niczego. Choć z drugiej strony kto zrozumiałby dlaczego chłopak który nie darzy ją sympatią ratuję jej życie ?! Taki Anioł Stróż. 
Anioł, który nie lubi swojej podopiecznej. 




Cześć, spieprzyłam ten rozdział.... -,- Wybaczcie. TERAZ PISZĘ TAK :
Wstrzymam się z dodawaniem kolejnego rozdziału, ponieważ jest coraz mniej komentarzy a wejścia coraz wyższe. Dziwne nie ? :D Please czytelnicy ! Komentujcie :**  
imagine : http://imaginyaboutmyhusbands.blogspot.com/

10 komentarzy:

  1. super. ♥

    [ majtuuxd.fbl.pl ]

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  3. No świetny <3
    Normalnie zakochałam się w tym opowiadaniu jeszcze bardziej :)
    Ciekawa jestem rozwinięcia akcji z Zayn`em i Mią :))

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG ale akcja!!
    kurczę ciekawe jak będzie z tym Zaynem, mi się zdaje, że on coś czuje do Mii. No i jeszcze Harry. ja tej nie wiem jak to wszystko się rozwiąże, czekam na kolejny rozdział.
    pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. możesz liczyć na nasze komentarze, bo świetny blog.!! :** pisz już następny rozdział ;))

    + zapraszamy do nas ;

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Doprowadzasz mnie do szału z tym Zaynem. Proszęęęęęę napisz wreszcie o co z nim chodzi no :D Weź będę się teraz zastanawiać, szybko pisz kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG ! Dziewczyno weź co za akcja no intryguje mnie to xdd czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oesu, nic nie spieprzyłaś! Boski rozdział!
    zapraszam w między czasie na mojego bloga -> http://lookingforlifewithoutemotions.blogspot.com/ pozdrawiam Emily <3

    OdpowiedzUsuń