sobota, 24 marca 2012

rozdział 3


Mia przyjrzała mu się wyraźniej niż dotychczas. Zaśmiała się z własnej głupoty. Przecież to jeden z tej piątki przystojniaków - One Direction. 
- Mia - z uroczym uśmiechem podała mu dłoń. Ostatnie dziesięć minut lekcji przesiedzieli w milczeniu. Nie wspominając o tym w jaki sposób Harry zerkał na blondynkę. Dzwonek. Wszyscy jak najszybciej chcieli się wydostać z tej "klatki" ... takie komentarze szły przez całą tą lekcje. Mia zaskoczona przyglądała się wszystkim i wolała przeczekać aż wyjdą, nie znosiła przepychanek. Najwyraźniej Harry miał ten sam pomysł bo siedział dalej z Mią i śmiał się z tej całej sytuacji. W tym momencie ktoś z taką siłą popchnął krzesło na którym to siedziała dziewczyna wraz z loczkiem a więc nie było innego końca jak upadek...tylko, że na kruchą dziewczynę upadł jeszcze Harry. Chłopak zaśmiał się i nawet nie raczył wstać. W klasie nie było już nikogo. Loczek przyglądał się blondynce przez chwilę swoimi hipnotyzującymi oczami a trzeba dodać,
że Mia jest ulubienicą zielonych oczu, które on miał. Piękna zieleń. Odwróciła wzrok aby przypadkiem do niczego nie doszło. Do klasy weszła dwójka chłopaków.
- Harry co Ty wyprawiasz ? - zapytał ze zdziwieniem jeden z nich. Loczek jednak spojrzał na niego i oznajmił, że był to nieszczęśliwy wypadek.
- Tak...tylko, że ja tu wciąż jestem i lekko mi nie jest - zirytowana całą sytuacją Mia próbowała zwrócić na siebie uwagę. Harry wstał automatycznie i pomógł wstać dziewczynie. Zaczęły się przeprosiny oraz tekst na podryw o tym jakże to piękne oczy ma Mia. "Jednak ja nie kupuję takich tekstów" - pomyślała. 
- Dobra daj już spokój Harold, pogrążasz się - bez jakiegokolwiek entuzjazmu powiedział blondyn stojący obok. De ja ve. Blondyn siedzący na "jej" ławce i czwórka chłopaków, która go pocieszała chodź najlepiej wyszło to temu ciemnemu w bejsbolówce. To był on. "Czyli to byli Ci One Direction ?! Co za pokręcona historia" - myśli dziewczyny plątały się...bo jednak było to wszystko dziwne. Jedyna część parku, gdzie nikt nie spędzał czasy po z nią oczywiście. A raptem spotyka tam znany przez wszystkich zespół. Niecodzienne nawet w tym miasteczku. Kolejna myśl z którą biła się dziewczyna to to co musiało się takiego stać, że chłopak był tak przybity i z tego co Mia zaobserwowała, był nadal. 
- Jestem Niall - burknął pod nosem z lekkim wymuszonym uśmiechem. Tak...bo ona tego niby nie wiedziała. Blondynka obserwowała go przez dłuższą chwilę. Smutny, zły pewnie nie zważał na to jak wygląda i z obojętnością wymawia każde słowo. Wzrok przeniósł się na kolejnego osobnika. Liam czy Louis ? Myliła te dwa imiona chodź osoby wcale do siebie nie podobne. 
- A ja Louis - zadowolony powiedział. Patrząc teraz na niego od razu można się zoriętować, że jest pozytywnie nastawiony na każdą sytuację. "I dobrze...takich podziwiam" - uśmiechnęła się na tę myśl.
- A ja spóźniona na kolejną lekcje... - zśmiała się. Nie chciała żeby wyglądało to niekulturalnie. Po pięciu minutach Mia weszła do klasy, spóźniona. Nauczycielka i jej wzrok wskazywał na jedno... miała ochotę ją zabić. Już nie tylko za spóźnienie, ale była babą, która nie znosiła osób które jej przerywały lekcje. Ta starsza kobieta uczyła angielskiego chyba za czasów rodziców blondynki. 
- Przymknę na to oko...dziś. A teraz siadaj Payne i nie przeszkadzaj! - mina mordercy. No i ciąg dalszy nudy.
Chłodny wieczór, najprawdopodobniej zbierało się na ostrą burzę. W salonie cisza, pustka. To samo w kuchni oraz w każdym innym pomieszczeniu tylko nie w gabinecie gdzie rodzice dziewczyny 24 na dobę byli zawaleni pracą. Nie mogli zbyt dużo czasu przeznaczyć dla córki, ale jak mówi jej ojciec "to tylko dla niej, aby miała w życiu jak najlepiej". Szkoda, że Mia należy do dziewcząt, które nie potrzebują wiele, wolą to oddać lub pomóc. A dla siebie tylko i wyłącznie miłości...i to jak najwięcej. Rodzicielskiej, ale również tej która da jej do zrozumienia, że to ta jedyna i ta prawdziwa. Ona plus "jej książę" o którym każda dziewczyna jako siedmiolatka marzy i doczekać się nie może. Lecz optymistyczne myśli dziewczyny nie zepchną jej z myśli, że nigdy go nie znajdzie. Ona będzie czekać. Do skutku. Wracając do rodziców. Jedyną rzeczą, która bolała blondynkę było to, że nie mogła zwierzać się matce jak każda dziewczyna w jej wieku. Wyrzucić mogła wszytko tylko przyjaciółce bo to do niej ma zaufanie. A ciężko je zdobyć w jej przypadku. A gdy Niny nie było obok trzymała to dla siebie, ale w swoim raju. Tak też chciała zrobić to i tym razem. Po dziesięciu minutach doszła do ławki. Tej co zawsze. Mia wie, że tu jest najlepiej. Kochała to miejsce, tak naprawdę nie wiedzieć dlaczego. Nieważne czy ciemno czy jasno. Albo czy ciepło lub zimno. Czy świeciło tu słońce, choćby małe jego promyki, nawet gdyby była ulewa...świetnie by jej tu było. Tak zwykłe miejsce, a tak wiele dla niej znaczyło. Ta ławka, to miejsce chowa wszystkiej jej tajemnice oraz wszystkie łzy...wzruszenia i smutku. Blondynka nie chcę wracać pamięcią do sytuacji, która miała miejsce dobre trzy miesiące temu gdy powiedziano jej, że ławka będzie skonfiskowana. Gdyby nie to, że jest ostrą buntowniczką, pewnie już by jej tu nie było. Z jej myśli, wspomnień wyrwała ją osoba, która stała nad nią z lekkim, wymuszonym uśmiechem. Mia uniosła głowę. Patrzyła teraz na blondyna, do którego automatycznie się uśmiechnęła. Kolejna myśl? Ta w której pomyślała, że mógłby być jej bratem... blondyn o oczach jak fale morza, dwa diamenciki. 
- Cześć Niall - cicho szepnęła, nie wiedząc czy chłopak ją usłyszał. Odsunęła się po prostu aby zrobić mu miejsce, co przy okazji było dla niej dziwne, nowe... Nigdy nie dzieliła się tą ławką. 
- No hej... Mia - kolejny fałszywy uśmiech z jego strony. Lecz blondynka wiedziała, że to jego beznadziejny humor jest tego autorem. W tym momencie spojrzała na niego pytająco. Pamięta, że nie przedstawiła się, ponieważ była zła z powodu spóźnienia. Chłopak zrozumiał aluzję i dodał:
- Harry powiedział - dopiero teraz usiadł obok. Mia, chodź nie należy do osób wścibskich...tym razem chciała wiedzieć co mogło mu się przydarzyć. A może byłaby opcja jakiejkolwiek pomocy. 
- Co robisz o tej porze tu...w takim miejscu - rozglądnął  się wraz z niesmaczoną miną i kontynuuował : - nie wspominając o tym, że zaraz rozpęta się niezła ulewa - spojrzał na dziewczynę bez entuzjazmu... chyba nie chciał już udawać, że jest w porządku. 
- O to samo mogę zapytać Ciebie - cwaniacki uśmieszek oczekujący szczerej odpowiedzi. Ale chłopak schował twarz w dłoniach podpierając się łokciami o kolana. Teraz dopiero było widać jego smutek. Ciekawość zżerała ją od środka i walnęłaby "powiedz w końcu o co chodzi !" ale nie mogła. Wiedziała doskonale..przecież chłopak może mieć tak jak ona i nie ufać pierwszej lepszej. Lecz jednak to wszytko wyglądało na to, jakby Niall zbierał się na wyjaśnienia, których szczerze powiedziawszy nie musiała
otrzymywać Mia. Oczywiście chciała pomóc, ale widok chłopaka, któremu każde słowo przychodzi z trudem to lekki cios. 
- Za dużo mam na głowie...potrzebuję ciszy i tylko swojej osoby. A to miejsce jest jedyne - burknął. Mia doskonale to wiedziała. "Raj co nie?" - myśli dziewczyny. Jednak któś odnalazł dobrą stronę tego miejsca. Chodź wcale blondynka na to nie czekała. Ona kocha samotność jeśli chodzi o spędzanie czasu właśnie w tym miejscu. 
- Nie chcę być złośliwa, ale nie pozbędziesz się mnie stąd...moje miejsce, naznaczone miejsce - zaśmiała się pod nosem i wskazała na wydrapaną kluczem pierwszą literę swojego imienia na oparciu. Spokojnie można było rozpoznać, że jest to litera "M" plus data "14.02.11r." Teraz wszyscy myślą: WALENTYNKI. Szok... Ale tak. To był dzień w którym Mia ujrzała obściskujących się kochanków czyli czytaj Cheryl i Jev. Dla wszystkich to takie magiczne święto, ale dla niej już od tego czasu nie! Nienawidzi tego dnia, nienawidzi jak wszyscy o tym trąbią, wyznają sobie miłość i na każdym kroku oglądanie obściskujących się par nie wspominając o kartkach, liścikach, prezencikach.
- Dlaczego tu jest data ? - cisze przerwał Niall. "A dlaczego zadajesz mi pytanie, które bolą?" - łza zakręciała się dziewczynie w oku. Wolałaby wskoczyć do wody niż opowiadać o tym wszystkim. To najgorsze co w życiu ją spotkała bo naprawdę go kochała, pierwsze oszukane zakochanie. Dlaczego przykład z skokiem do wody? Trauma. Mia nie wejdzie do basenu, jeziora czy nawet stawu a to wszystko może zawdzięczać oczywiście swojemu eks. Ten kochaniutki facet chciał nauczyć ją pływać. Zufała mu.
Była to trzecia osoba zaraz po mamie i Ninie. A z resztą miłość zaślepiła ją na amen. Cieszyła się każdą chwilą, gdy ją unosił w wodzie, gdy trzymał gdy ta próbowała przepłynąc chodźby kawałek. Niestety dziewczyna była tak głupia...chcąc pochwalić się umiejętnościami, których nie miała co do pływania...bez jego opieki weszła do wody i chciała pokazać, że sama też coś umie. Myślenia dzieciaka. Jev wyszedł na ląd aby napić się czegokolwiek. Uśmiechał się do niej i krzyczał żeby uważała bo bez niego nie poradzi sobie. A to ją tylko nakręciło.."ona sobie nie poradzi?" jej super "logiczne" myślenie. Za daleko oddaliła się i w pewnej chwili zaczęła tonąć. Przez moment chłopak tego nie widział lecz gdy w końcu zauważył, że się topi gwałtownie rzucając wszytko wskoczył jej na ratunek. Po całym zdarzeniu nie dość, że obiecała sobie 
nie wchodzić do wody, to dodatkowo obiecała sobie nie popisywać się nigdy, ale to niegdy więcej....przed nikim. Swoją drogą bardzo wielu się nauczyła. Nauczyła sie na błędach. I wie już doskonale, że nie popełni jakiegokolwiek błędu po raz kolejny. 
- ciężka sprawa....nie chcę - przerwano jej.
- rozumiem - pierwszy szczery uśmiech podarowany dziewczynie. Na twarzy blondynki od razu samodzielnie ukazał się uśmiech. Chciała zrobić normalnie zdjęcie temu momentowi, nie dowierzała, że on tak potrafi. Bynajmniej teraz gdy wciąż widać jego słaby stan. 
- Czyli Ty też nie chcesz mówić dlaczego jesteś przybity ? - z lekkością to powiedziała. Tak strasznie się bała, że nacisnęła za mocno. Od razu go przeprosiła.
- Nie ma sprawy. Wiesz...mógłbym bo czuję, że jesteś...inna, w dobrym znaczeniu tego słowa - drugi szczery uśmiech. Mia z tego powodu była zadowolona, że właśnie pomogła chodź ten jeden krok do przodu mu wskazać. Wcale nie jest skryty w sobie, ufa jej. Robi dobrze, lecz jednak jej nie zna a chcę wszystko opowiedzieć.W tym momencie zaczął się monolog Niall'a. 
Cała historia była oparta na...tym samym, chodź nie do końca lecz tak jak Mia został zraniony sporym ciosem. Był zaślepiony. Robił dla niej wszystko co sobie życzyła. A o co w tym wszystkim chodziło ? Kasa. Sławny Irlandczyk podbija wraz z zespołem Eurpę, Amerykę, a ona potrzebuję sponsora. 
- Losy sławnych ludzi....em przepraszam..za przerwanie i za ten szczeniacki tekst - no a policzki całe czerwone. Te rumieńce.
- Ale przecież masz rację. Sława jest dobra do pewnego stopnia... I już skończyłem i dziękuję Ci, że chciałaś to wysłuchać..jesli chcesz ja też chętnie Cię wysłucham - słaby uśmiech, chodź wciąż szczery. Lecz Mia wcale nie zbierała się na swoją opowieść. Jej tak łatwo to nie przechodziło przez gardło. I nie wiadomo kiedy przejdzie. Wrażliwość, a z tą cechą już nic nie zrobisz. Podziękowała mu, ale zdecydowanie woli zatrzymać wszystko dla siebie. Ale wiedziała, że to ją cholernie boli. Jakby chciała to wykrzyczeć
aby ból ustąpił lecz gardło nie dało spokoju. Zaciskało każde słowo związane z tym gnojem. Tylko to wyzwisko przyszło jej teraz do głowy, ale nie oszukujmy się wyzywała go od gorszych. Tak jak blondyn powiedział, zaczęła się ostra ulewa. Dziewczynę to nie ruszyło, ale chłopaka tak. Od razu wstał i widząc Mię w cienkiej bluzie natychmiast zdjął swoją bluzę i przerzucił jej przez ramiona.
- No chodź, bo się rozchorujesz - wyciągnął rękę w jej stronę, lecz Mia z niej nie skorzystała. Wstała i ruszyła w stronę domu. Dorga była ciężka bo jednak nic nie było widać. W końcu dotarłszy do furtki pańswta Payne, Mia szybko zdjęła bluzę i oddała ją tak jak należało to zrobić. Ale Niall zagapiony był na tabliczkę z nazwiskiem.
- Tak...wiem, że Twój przyjaciel się tak nazywa- zaśmiała się i dodała, że lepiej będzie jak już pójdzie, blondyn zgodził się i nie myśląc trzeźwo zbliżył się do niej z zamiarem pocałowania jej. Dziewczyna jednak się nie odsunęła. Nogi nie pozwoliły jej na to. Patrzyła na jego usta a on na jej. 

12 komentarzy:

  1. chciałam żeby była z Hazzą :c
    czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też myślałam, że będzie z Hazzą ale jest super !
    :) Czekam na kolejny :D
    ~~Patrycja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się .
    Wskakujesz do obserwowanych :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy rozdział . :3
    Czekam na następe . ; )

    ~Ania.

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda mi Nialla.
    czekam na kolejny. xx

    OdpowiedzUsuń
  6. No kiedy wstawisz? :D
    ~~Patrycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najprawdopodobniej dziś, a jeśli nie to jutro po południu :>

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. http://lifewritestheirownscenariosfor.blogspot.com/ Jest nowy jak coś :) xd mam nadzieję, że ci się spodoba :)+ super rozdział z resztą jak każdy ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie by było gdybyś zrobiła tak, że ona zakocha się w zaynie cz innym chłopaku z którym jej nie wiązałaś w rzaden sposób, jak do tych czas. Ale jeżeli ni to żeby była z niallem

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo ciekawy , świetnie piszesz . czekam na kolejny rozdział . *-*

    OdpowiedzUsuń