wtorek, 10 kwietnia 2012
rozdział 5
Nadszedł ten dzień. Dzień pełnoletności. Dziewczyna z trudnością podniosła się z łóżka. W kuchni została tylko kartka: "Mia musisz zostać dwa dni sama. W końcu jesteś pełnoletnia, nie musimy się martwić. Sto lat kochanie ! Rodzice. " Te słowa "W końcu"...tak jakby czekali na ten moment dla świętego spokoju. Wspomnijmy jeszcze o fakcie, że w dzień urodzin ma być sama... Kapitalnie.
Jednak nie było źle, nie licząc beznadziejnej pogody. Ulewa trwała od rana a ludzie niechętnie są nastawieni na wyjście z domu w taką pogodę. Nie zabrakło sms'ów od ludzi ze szkoły. Przyszło ich trochę i Mia nie potrafiła opanować sytuacji, ale zatrzymała się przy treści : "Ten kot jest świetny! Dziękuję" no tak Harry nie wie nic o urodzinach, ale tak czy inaczej słodki uśmiech pojawił się na jej twarzy. Automatycznie zniknął przypominając sobie niemiłą wymianę słów z jego przyjacielem... W tym momencie z hukiem oraz błotem na świeżo umytej podłodze wpełzła jej przyjaciółka z paczką gdzie znajdował się piękny tort. Szybko wyrzuciła jej górną część i głośno zaśpiewała "happy birthday".
- Wybacz...nie wychodzi mi to, ale mam tu kogoś kto spokojnie... nie zaszkodzi Twoim uszom! - Nina odsunęła się, a ku solenizantki pojawił się Harry śpiewając urodzinową piosenkę. Tak, on mógł to robić całymi godzinami... ciarki przeszły przez jej plecy jak piorun. Przyjaciółka rzuciła się na Mię.
- Ohh Ty stara... - śmiejąc się nie dokończyła zdania tylko mocno się wtuliła.
- Lepiej zdmuchnij ! - zasugierował Harold uśmiechnięty od uch do ucha. - Życzenie ! - przerwała Nina. Blondynka przyglądała się chwilę świeczkom. "Chciałabym aby..." Zdmuchnęła wszystkie przy czym nie odbyło się bez oklasków. "Taa jestem już duża" - pomyślała ironicznie.
- Spełnienia marzeń! - uśmiech z twarzy loczka wcale nie chciał schodzić wręcz przeciwnie nasilał sie z każdą sekundą. Objął ją mocno, co spodobało jej się gdyż bez problemu można było wyczytać to z jej twarzy.
- No... nieładnie tak... - w progu, nie dodając jak bardzo przemoknięty stanął Niall. Kiwał przecząco głową patrząc na solenizantkę oraz obejmującego ją przyjaciela.
- Oczywiście mówię o tym, że nie powiadomiono mnie o świętowaniu - posłał uśmiech Mii i złożył życzenia. Ok... nie widział o świętowaniu a więc z jakim zamiarem tu przyszedł? Z przemyśleń wyrwała ją przyjaciółka, która wyśmiała słowa blondyna, który próbował się tłumaczyć. Jeśli chodzi jeszcze o niego to zdziwiło Mię...humor. Humor Niall'a nareszcie uległ zmianie. Jest promienniejszy niż zawsze, a uśmiech nie był sztuczny jak wcześniej. Czas ugościć wszystkich. Podziękowania, przytulanki, ale ona sama tego tortu nie wchłonie.
- Z chęcią pomogę ! - zadowolony Niall czekał tylko na chwilę w której blondynka zacznie wszystkich częstować tortem. "Serio miło widzieć go w takiej formie". Za to Harry przysiadł z zmieszaną miną spoglądając na Mię.
- Coś nie tak ? - brak uśmiechu na jego twarzy zakłopotał ją. Wszedł radosny nie tylko z powodu urodzin, ale wciąż jest jej wdzięczny za to przecudne stworzenie jakim jest kot, którego zaproponowała przyjacielow....chwileczkę nie wchodźmy tak szybko w ten etap. Mia i jej ciężkie oswojenie się z człowiekiem.
- Jest ok... mam dla Ciebie mały prezent - wyjął pudełko, które trzymało boski naszyjnik z wisiorkiem na którym nic szczególnego nie widniało.
- Nie musiałeś.. - nie słuchał tylko łapiąc ją za ramiona owrócił aby pomóc przy jego zapinaniu. Tak dziwne uczucie gdy poczuła jego oddech na szyi bo strasznie denerwował się na zapinkę która nie słuchała go. No cóż palce dygotały my jak szalone. Wybuchła delikatnym śmiechem bo nie mógł poradzić sobie z tak absurdalną rzeczą.
- Daj mi to.. - spokojnie przejęła "stery" i bez najmniejszego problemu zapięła go a naszyjnik prezentował się genialnie.
- ale...yh nie ważne - zaśmiał się ze swojej małej porażki i kontynuował : - przepraszam, że bez Twojej zgody, ale zprosiłem resztę chłopaków... bardzo bym chciał żebyś poznała Liam'a bo to on Ci został - uśmiechnął się lekko bo nie wiedział jakiej reakcji może się spodziewać.
- nie ma sprawy.... - małe kłamstewko, bo przez słowa "resztę chłopaków" mówił też przecież o Zayn'ie. Niechętnie chcę go tu oglądać, ale teraz to już nieistotne gdyż w tym momencie weszli wszyscy i serio.. ale mina blondynki była z zamiarem morderstwa gdy ujrzała kałuże błota na śnieżno białych kafelkach przedpokoju. Mulat trzymał tego słodziaka ze schroniska na rękach, chociaż kot go polubił.
- Harry...on nie chciał zostać sam - zaśmiał sie Zayn podając malucha w ręcę prawdziwgo właściciela. Jednak wciąż ta mała niezdara poznawała blondynkę co ją ucieszyło bo z całego schroniska to on był jej ulubieńcem.
- Cześć, jestem Liam... no i najlepszego ! - ucałałował solenizantkę w dłoń podając śliczny, niewielki bukecik róż, które swoją drogą uwielbiała. W szczególności czerwone. "No i tego, można polubić od razu" - pomyślała, oczywiście nie chodziło o to, że obdarował ją kwiatami tylko był strasznie miłą osobą. No a kolejnym mile widzianym gościem był Louis, którego życzenia....były długie, szczere oraz do bólu dla wszystkich zabawne. Jedynie Zayn stał jak wmurowany. Mia nie miała zamiaru w jakikolwiek sposób rzucać tekstów, ale też nie miała ochoty z nim konwersować.
Impreza rozkręcała się coraz to bardziej, ponieważ zeszło się mnóstwo osób, znanych oczywiście dziewczynie, ale jakoś nigdy większego kontaktu z nimi nie miała. Standardowo nie zabrakło alkoholu, którego o dziwo z chęcią skosztowała Mia. Bardzo dziwna sytuacja, ponieważ nigdy taka nie była. Po godzinnym tańcu a to z Harry'm a to z Niall'em czy jakąś grupką osób walnęła na kanapę w salonie nie zważając kto siedzi na jej drugim końcu. A sączył tam drinka mulat.
- No chodź tańczyć ! - loczek był zbyt rozkręcony, ale ta nie dawała za wygraną z uśmiechem na twarzy podała mu drinka.
- Dziękuję Ci za wszystko Harry. Lubię gościć ludzi, ale niektórzy przychodząc na krzwy py... - ugryzła się w język. Widziała jak Zayn przyglądał sie im i z pewnością wszystko słyszał. W tym momencie wstał i kierował się ku wyjścia był nieźle wpieniony. Mia nie miała najmniejszej ochoty za nim ganiać, ale instynkt krzyczał jak oparzony, że należy tak postąpić. Automatycznie wybiegła za nim. Okropna deszczowa pogoda w kilka sekund zepsuła wygląd dziewczyny.
- Zayn stój ! - krzyczała bo muzyka była głośna a do tego ten deszcz trwający cały dzień. Ten ustał nie odwracając się.
- Nie przeproszę, bo nie wiem dlaczego miałabym to robić gdy Ty traktujesz mnie jak idiotkę! - burkęła. Zayn spojrzał na nią, ale przez bardzo krótką chwilę.
- Nic o mnie nie wiesz ! A naskakujesz na mnie ! - patrzył w kałurzę, był okropnie zły. Mia nie odpowiedziała nic, bo najprawdopodobniej zrozumiała swój błąd. Ten bez słowa ruszył przed siebie. Blondynka stała zmarznięta, przemoczona patrząc jak mulat znika z jej pola widzenia.
- To mi wyjaśnij... - szepnęła sama do siebie, ale po chwili ostatkami sił wydarła się : - Ale dlaczego tak mnie nienawidzisz ?! On nie zaaragował. Nie spotkała się jeszcze z taką osobą, która bez jakichkolwiek podstaw darzyłaby ją nienawiścią. Nie licząc Cheryl. Głupie, szczeniackie teksty nie były tego przyczyną i ona wiedziała to doskonale.
Wróciwszy na imprezę, wcale nie miała ochoty jej kontynuować. Pobiegła na piętro aby znaleźć się jak najszybciej w łóżku. Teraz dotarło do niej, że poniosło ją..tak jak na nią. Ona nie jest taka i nigdy.... nie ma zamiaru tego zmieniać.
- Gdzie idziesz ?! - ktoś szarpnął ją za nadgarstek. Ku jej oczom ukazał się Harry, zlany tak....że nie wiedział o co chodzi a już z ledwością trzymał sie na nogach. Mało tego on w tym momencie powinien otrzymać za to oklaski.
- To boli! Idę spać...mam dość... - burknęła, szarpiąc rękę bo jednak ból sie nasilał.
- No daj spokój ! Sztywna jesteś... - po tych słowach..upadek. Loczek leżał "całując" podłogę. "Sztywna....ale nie tak schlana!". Podniosła go a ten wtulił się w nią.
- Harry.. ogarnij się - próbowała postawić go na nogi, ale bez skutku. Mia tak bardzo nie lubi pijanych ludzi... Za bardzo kojarzy jej się to z dziadkiem, który właśnie przez za dużą ilość spożytego alkoholu zmarł. Przyciągnęła go do sypialni swoich rodziców. "Serio jesteś mi dłużny.." - pomyślała, bo nikt nie ma jednak tu wstępu. Próbując delikatnie go położyć spadła razem z nim, na szczęście na łóżko.
- No... robi się przyjemnie... - zadowolony. Brak siły nie pozwolił mu nawet na otwarcie oczu.
- Daruj sobie... - wyszła trzaskając drzwiami. Odetchnęła, ale przy samych drzwiach do jej pokoju skuliła się z braku sił. Nie miała ochoty przejomować się Malik'em bo przecież on nie daję jej wejść w tą całą sytuacje. On skrywa coś, co jest przyczyną nienawiści wobec blondynki. Jak zwykle ktoś musiał ją wyrwać z myśli, tym razem Niall. Usiadł obok, trochę mniej pijany od przyjaciela.
- Zajmiesz sie nim ? - w tym momencie blondyn podał w jej ręcę kota. "No tak! Na śmierć o nim zapomniałam!" No i wyrzuty sumienia... jak ona..nie ważne. Dobrze, że Niall był na tyle trzeźwy aby o nim pomyśleć.
- Nie ma sprawy... Dobranoc! - już chciała wejść do pokoju i mieć święty spokój, ale Niall zatrzymał ją:
- Mia! - wcale jego humor nie utrzymał sie od rana. A może jednak udawał? Może stał się dobrym aktorem...Kto go wie. Na pewno nie ona, bo nie zna go na tyle.
- Spełnienia...wszystkich marzeń..i..nigdy więcej nie powtórzy się tamta sytuacja...choć... - machnął ręką i nie dokończył. Słaby uśmiech i odszedł bez słowa. W tej chwili Mia miała przed sobą tą scenę. Gdy doszło prawie do ich pocałunku. Magiczne chodź tak nierealne. Miała dość. Po umyciu wlazła pod kołdrę i wtulający się kot.. to tylko on w tym momencie sprawił, że pojawił się delikatny uśmiech na jej bladej od tego stresu twarzy.
"Nigdy więcej nie powtórzy się tamta sytuacja...choć...." No właśnie.. co choć ?! Głowa pękała w szwach od tej całej muzyki, hałasu nie wspominając o nawalonym Harry'm, którego aż tu było słychać. Śpiewał 'happy birthday' przy czym nie robił tego tak uroczo jak w południe i do tego doszła czkawka. Nawet nie zabawne.
Cześć Wam :33 Nie cieszy mnie ten rozdział ani fakt, że jest mało komentarzy pomimo tylu wejść. Jednak dziękuję tym, którzy wciąż komentują. Wasze miłe słowa zawsze mnie podbudują. Mogłabym szantażować o komentarze, ale po co jeśli miałoby to wyglądać tak, że wstawiacie komentarz nie czytając bo chcecie po prostu kolejny... Ale jeśli wchodzisz tu ! I czytasz to... zostaw po sobie ślad, dla mnie to duużo znaczy. A Ty wpiszesz, dodajesz i ja serdecznie Ci dziękuję. Kolejny będzie niebawem, zobaczymy jak to będzie. Jak na razie małymi kroczkami rozkręca się akcja.
A ja już spotkałam się z komentarzami... Pojawił się Zayn i chodź nie przepada za główną bohaterką dużo sądzi, że będą razem :D Niektórzy nadal chcą Niall'a a niektórzy Hazzę. NIE ZDRADZAM NIC :3
Komentujcie bo to zwiększa jednak szanse na kolejny, rozkręcający akcję rozdział :****
Dzięki z całego serca <3 I zapraszam jeszcze na blog z moimi
imaginami http://imaginyaboutmyhusbands.blogspot.com/
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
genialny rozdział,mówię całkiem serio . liczę na o wiele więcej, już nie mogę się doczekać . < 33
OdpowiedzUsuńświetny rozdział <3
OdpowiedzUsuńchociaż czekam na więcej, rozkręcenie akcji ^ ^
nie moge sie doczekać tego co wymyśliłaś ...
aaaa trzymasz w napięciu :>
Super ! Nie mogę się doczekać następnego :3 Ten nareszcie wstawiłaś :)
OdpowiedzUsuńPewnie będzie z Zayn`em ale nie jestem pewna :) Jeśli masz taki zamiar aby z nim była to go nie zmeiniaj :D
Czekam !
Super ! Blog trzyma w napięciu - potwierdzam ! Tak dalej <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następnu rozdział z niecierpliwością :)
:)))))))))
OdpowiedzUsuńŚWIETNY! :* Obserwuje <3 <3
OdpowiedzUsuń- będzie mi miło jak przeczytasz moje dzieło:love-doesnt-rust.blogspot.com
Świetny Rozdział : )
OdpowiedzUsuńI Zapraszam Do Sb : http://i-want-and-i-wish.blogspot.com/
Super.!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie;*
http://mylifemydream-glambishion.blogspot.com/
to jest świetne, kiedy ciąg dalszy?
OdpowiedzUsuńświetny <3 czekam na kolejny
OdpowiedzUsuń+jest nowy rozdział na blogu http://young-pretty-lovely.blogspot.com/.
Zapraszam serdecznie,
Pozdrawiam
Lilly <3
super ! :* czekam na kolejneee, pisz pisz szybko <3
OdpowiedzUsuńświetnie piszesz ! akcja jest niesamowita ;DD
OdpowiedzUsuń